O co chodzi w tym marketingu?

Marketing kojarzy się z napędzaniem sprzedaży i promowaniem produktów, kolorowymi folderami i reklamą, która nie zawsze ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Marketing niejedno ma oblicze. Zainteresowanie budzą stosunkowo nowe rodzaje marketingu: marketing szeptany, partyzancki czy e-marketing. O co w tym chodzi?

E”, czyli złapać w sieć

Zacznijmy od e-marketingu, bo to zdaje się najszersze pojęcie. Mówiąc w skrócie – tym mianem określamy działania marketingowe prowadzone w sieci. Nie chodzi tu tylko o reklamy w serwisach www, ale także o szersze działania np. wysyłkę maili, dystrybucję newsletterów czy produkcję tzw. virali. E-marketing obejmuje też np. posty sponsorowane na facebooku. Skuteczność? Bywa różnie – reklama w sieci jest tańsza niż np. w gazecie papierowej czy TV, ale z drugiej strony ludzie raczej unikają klikania w boxy reklamowe. Treści muszą być dostosowane do grupy docelowej i dobrane kontekstowo. Bez tego ani rusz.

Szepty tu, szepty tam

Jeśli chodzi o marketing szeptany (WOMM) to obrósł on wieloma mitami. Ten rodzaj marketingu znany jest od zarania dziejów. Bo praktycznie odkąd homo sapiens wyszedł z lasu polecał innym jakieś produkty czy usługi – nie zawsze chodziło przecież o taki czy taki produkt. Ale porady ułatwiające życie wymieniamy od kilku stuleci. Rekomendacje na temat produktów i usług też były w obiegu na długo przedtem zanim ktoś wyczuł ich marketingowy potencjał. Firmy chcą aby mówiło się o och ofercie, bo rekomendacje znajomych, rodziny czy tzw. „zwykłych użytkowników” są uważane na bardziej wiarygodne niż reklamy albo oficjalne materiały producenta. Marketerzy dbają o to aby inicjować w sieci dyskusje o rożnych produktach albo zachęcają sprzedawców do promowania określonej gamy rzeczy. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że takie działania – jeśli przynoszą efekt – to raczej jest od odłożony w czasie.

O partyzancku, tanio i trudno

Co z marketingiem partyzanckim? To chyba najmłodszy gatunek marketingu z ang. guerilla marketing. Ta forma marketingu polega na promowaniu danych usług czy produktów za pomocą niestandardowych technik. Partyzancki marketing bazuje na raczej tanich środkach komunikacji. Jest wyraźny zauważalny ale nie kosztuje dużo. Dlatego tak trudno go wymyślić. Informacja o kampanii rozchodzi się często w sposób wirusowy. Partyzancki marketing może być dobrym sposobem na dotarcie do grup tradycyjnie odpornych na marketingowy przekaz – mowa tu np. o nastolatkach. Mało konwencjonalne podejście jest atrakcyjne z punktu widzenia ludzi młodych, którzy lubią nieco „buntownicze” podejście do życia. Planując kampanię partyzancką trzeba jednak brać pod uwagę, że może on nie wypalić. Musimy zatem mieć dobry pomysł i trafić w swój czas.